Nowy etap: "Feluś i Gucio idą do przedszkola" - Katarzyna Kozłowska

Etap przedszkolny jeszcze przed nami - na pewno najbliższe 1,5 roku Jaś spędzi w domu ze mną i młodszą siostrą. Niemniej z uwagi na potrzebę pogłębiania wiedzy na różne tematy, co jakiś czas rozmawiamy o przedszkolu czy szkole i czytamy książki o owych placówkach. Tym razem do naszej biblioteczki trafił tytuł Feluś i Gucio idą do przedszkola.  

Przed Felusiem bardzo ważne wydarzenie - pierwszy dzień w przedszkolu! Trzylatek jest przepełniony obawami, ale szybko okazuje się, że strach ma wielkie oczy. Razem z nim i jego przyjacielem Guciem kompletujemy wyprawkę, bawimy w różnych przedszkolnych kącikach, tworzymy prace plastyczne, wychodzimy na podwórko, leżakujemy i jedziemy na wycieczkę. Okazuje się, że przedszkole to naprawdę ciekawe miejsce, gdzie nie ma czasu na nudę. 
Moje wykształcenie oraz doświadczenie pozwalają mi stwierdzić, iż przedstawione wydarzenia są mocno wyidealizowane. Czy to dobrze, czy źle? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony to wspaniale, ponieważ strach przed nowym miejscem bywa tak paraliżujący, że każde łagodzenie lęku jest niezwykle pożądane. Niemniej dziecko po takiej lekturze może poczuć się zawiedzione, kiedy zderzy się z szarą rzeczywistością, a bywa ona brutalna, gdy jednak koledzy śmieją się z zasiusianych spodenek, tęsknota za mamą nie mija w ferworze zabawy, w przedszkolu istnieje zakaz przynoszenia własnych zabawek, dzieci nie wychodzą zbyt często na spacer, a pani nie czyta bajek do snu, ale każe leżeć bez ruchu. Wtedy szkrab czuje ogromny zawód, bo przecież czytał z mamą książeczkę, gdzie wszystko było tak piękne przedstawione, a w jego przedszkolu panują zupełnie inne zasady. Tu trzeba ogromnego wyczucia, rozmowy oraz tłumaczenia, że czasami może zadziać się inaczej...
Książka jest przepiękne wydana - twarda oprawa, grube i sztywne strony, zaokrąglone rogi, duży format, niewielka ilość tekstu na stronie, a do tego fantastyczne ilustracje w pastelowej kolorystyce, które z miejsca podbiły moje serce. To lektura zarówno do czytania, przeglądania, dostrzegania konkretnych elementów, a także tworzenia swoich opowieści opisujących przedstawiane sytuacje.

Dodatkowym atutem jest skierowanie kilku słów do samych rodziców, którzy powinni pomóc dziecku w zaadaptowaniu się do nowych warunków. Warto razem kupować wyprawkę, nie pokazywać własnych obaw, nauczyć dziecko samoobsługi i pamiętać, że zawsze najważniejsza jest rozmowa. Już najmłodsze dzieci to istoty rozumne, dlatego nie wolno bagatelizować ich problemów, pragnień czy rozterek. Słuchajmy, rozmawiajmy i motywujmy, a w przyszłości zbierajmy plony tego, co zasialiśmy. :)

Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 14 lutego 2018
Liczba stron: 40
Gatunek: literatura dziecięca
Tę książkę możecie kupić TUTAJ.

9 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. teraz to są książki dla dzieci. Pamiętam, jak było dawniej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie to idealna książka dla mojego chrześniaka, który w przyszłym roku szkolnym idzie do przedszkola. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki za chrześniaka i niech ten tytuł mu pomoże. :)

      Usuń
  3. Jejuu, jaka ona jest ładnie wydana!
    Bardzo podoba mi się Twój blog, bo jest taki cieplutki! Zostaję na dłużej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, a książka faktycznie wydana przecudownie.

      Usuń
  4. Na razie nie będę się za nią rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo w sumie na razie Ci nie jest potrzebna, ale może kiedyś. :)

      Usuń
  5. Musimy przeczytać :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.