Wiara silniejsza niż miłość: "Nic nie mów" - Naomi Ragen

Kobiety to czytają! to seria, po którą sięgam w ciemno, ponieważ porusza ona życiowe problemy, a takie powieści lubię najbardziej. Oczywiście jedne powieści bardziej chwytają za serce, inne nieco mniej, ale nie potrafię przepuścić żadnemu tytułowi. Tym razem nadeszła pora na Nic nie mów Naomi Ragen.

Daniella i Shlomie poznają się na obozie organizowanym przez społeczność ortodoksyjnych żydów. Ich związek szybko rozkwita, a na świecie zaczyna pojawiać się dziecko po dziecku. Drogi małżeństwa zaczynają biec w innym kierunku, chociaż oboje coraz mocniej zagłębiają się w świat kabały oraz sekty. Kobieta wierzy, że tylko posłuszeństwo przywódcy i ślepa wiara w jego słowa, nie narazi dziecięcych dusz na wieczne potępienie... 

Sprawiedliwości nigdy nie schwytasz. Możesz za nią biec, gonić ją, ale zawsze będzie wymykać ci się z rąk. To jednak nie zwalnia nas z wysiłku. 

Naomi Ragen porusza bardzo ważny i trudny temat, o którym zdecydowanie zbyt rzadko mówimy, a zbiera on żniwo na całym świecie. Fanatyzm religijny jest bardzo niebezpieczny - to prosta droga do wsiąknięcia w sektę, z której niekiedy nie ma drogi powrotnej. Każdy przywódca takiej społeczności idealnie wyczuwa potencjalne ofiary, wybierając smutne i zagubione osoby, pozbawione pewności siebie. Wykorzystując swój czar, zniewala ludzi, ponieważ jego cel polega na zdobyciu totalnej lojalności. Sekta nie pozwala na samodzielne myślenie - wmawia, że świat jest pełen niebezpieczeństw, a myślenie z czułością o bliskich doprowadzi do zagłady. 

Nic nie mów to powieść poruszająca najgłębiej skrywane emocje, bo nic tak na mnie nie działa, jak krzywda dziejąca się bezbronnym dzieciom. Autorka dokładnie uświadamia, jak działają sekty oraz co siedzi w głowach ludzi, którzy do nich trafiają. Przywódcy robią wodę z mózgów, jednak ja, jako matka i po prostu człowiek, staram się, ale nie potrafię pojąć, jak można zawierzyć psychopacie, oddając w jego ręce to, co najdroższe, czyli własne dzieci. Rozumiem mechanizmy kierujące tak słabymi jednostkami, aczkolwiek nie godzę się na takie zachowanie matki. 

Niestety ta historia inspirowana jest autentycznymi wydarzeniami, co przeraża najbardziej. Na pewno pozostanie w mojej głowie na długo. Co prawda, nie jest może napisana idealnie, a dość częste wstawki dotyczące studiowania Tory czy judaizmu niekiedy nieco nużyły, to naprawdę polecam ją osobom, które chciałyby zgłębić temat, jakiego podjęła się Naomi Ragen. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: The Devil in Jerusalem
WydawnictwoPrószyński i S-ka
Seria/cykl: Kobiety to czytają!
Data wydania: 16 maja 2017
Liczba stron: 408
Gatunekpowieść obyczajowa

16 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Coś dla mnie, w końcu jestem historykiem, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie historie oparte na autentycznych wydarzeniach najbardziej mnie przerażają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o niej, ale jeszcze nie miałam okazji czytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem trzymam kciuki, aby udało Ci się to jak najszybciej. :)

      Usuń
  5. Idealna książka dla mnie. Przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie tez przeraza fanatyzm religijny... w sumie to kazdy fanatyzm. Trochę się boję tej fabuly, ale takie książki sa ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również to przeraża, ale wydaje mi się, że właśnie warto sięgać po takie historie, żeby jednak bardziej uodpornić się na pewne sprawy.

      Usuń
  7. Czytałam już kilka książek dotyczących fanatyzmu religijnego i przyznam że to temat naprawdę emocjonujący. Momentami byłam przerażona. Czytałam jednak tylko jedną historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, bodajże wydaną przez wyd. Muza SA. Już dokładnie nie pamiętam. Chętnie wiem dałabym szansę także tej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam, bo naprawdę warto dać jej szansę.

      Usuń
  8. Miałam nieraz tę książkę w ręku, ale jakoś mnie aż tak nie kusiła. Nie wiedziałam jednak, że jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.. w takim razie koniecznie muszę ją wziąć!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.