Bezduszny chichot losu: "Jeszcze jeden uśmiech" - Magdalena Majcher

Macierzyństwo w tych czasach zdaje się trudniejsze niż kiedyś. Matki stoją przed ogromem wymagań, z czego są rozliczane przez innych. Niełatwo jest odnaleźć się w owej rzeczywistości, kiedy zewsząd dostaje się mnóstwo sprzecznych informacji dotyczących bycia idealną mamą.

Tym razem Magdalena Majcher w swojej powieści stawia na skrajności, zatem Karolina jest ekomamą oraz kobietą propagującą rodzicielstwo bliskości. Monika otwiera kawiarnię Nie Ma Jak u Mamy, będąc jednocześnie rekinem biznesu, a macierzyństwo traktując jako kolejne zadanie do wykonania. Agnieszka dużo pracuje, a jej córka znajduje się głównie pod opieką babci, która zaczyna zbyt mocno angażować się w ich życie. Z kolei Olga jest młodą kobietą w czwartej ciąży, wykańczającej ją fizycznie i psychicznie. Ich dyskusje bywają burzliwe, jednak kiedy dziecko jednej z nich potrzebuje wsparcia okazuje się, że podziały nie istnieją...

Każda kobieta ma inne podejście do macierzyństwa, a że wiele z nas uważa, iż jej zdanie jest najlepsze, to dochodzi do ogromu burz oraz kłótni, niemal na śmierć i życie. Na początku swojej drogi macierzyńskiej wypowiadałam się jeszcze w kwestiach bezpośrednio mnie dotyczących, jednak już dawno odpuściłam, ponieważ szkoda moich nerwów, a do tego mój czas jest zbyt cenny, abym traciła go na bezsensowne dyskusje, często z osobami, które zainteresowane są głównie przepychankami, a nie zdobyciem rzetelnej wiedzy. Jednak jeśli jesteśmy choć trochę aktywne w social mediach, to na pewno przynajmniej raz w tygodniu możemy natknąć się na różnorodne konfrontacje - karmienie piersią kontra dawanie mleka modyfikowanego, poród naturalny czy cięcie cesarskie, matki zajmujące się dziećmi i domem w opozycji do kobiet pracujących na pełen etat, posyłanie do żłobka i przedszkola a zajmowanie się dzieckiem w domu, i tak dalej... 

Jako mama trzylatka, będąca dodatkowo w ósmym miesiącu ciąży, mam już ugruntowane spojrzenie na macierzyństwo. Teraz z ironicznym uśmiechem mogę czytać wypociny innych mam, które powtarzają słowa gdzieś zasłyszane, biorąc je za pewnik, bądź próbują przekonać inne kobiety do swoich poglądów. W moim odczuciu nie ma to już większego sensu i unikam takich rozmów, co wychodzi mi tylko na dobre. Niemniej mam alergię na ludzi, którym nie można powiedzieć złego słowa, chociaż oni usilnie włażą z butami w nasze życie. Kochane mamy, dajmy sobie nawzajem spokój - tolerujmy decyzje innych mam, póki nie zagrażają one życiu czy zdrowiu ich pociechom. Myślę, iż żadna z nas nie chce źle dla swoich maluchów, także czasami pomyślmy dwa razy, zanim słowa wyjdą z naszych ust.

W obliczu ogromnych problemów i życiowych tragedii stajemy się takie same. Wtedy wszystko przestaje być ważne - najistotniejsza jest walka o nasze dziecko. Bądźmy wystarczająco dobre dla swoich pociech, a nie innych ludzi, bo to nie oni są najważniejsi. 

Dane techniczne o książce
WydawnictwoPascal 
Data wydania: 30 stycznia 2019
Liczba stron: 400
Gatunek: powieść obyczajowa

21 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Książkę polecam Siostrze, ma dwuletniego szkraba, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba mieć małych dzieci, aby sięgnąć po tę książkę! :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię twórczość tej autorki, a książka już czeka na mojej półce, więc nie mogę doczekać się lektury. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. To kolejna mądra książka Magdy. Bardzo dobrze ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba się na nią skuszę. Ta świąteczna autorki bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy akurat teraz to dobra książka dla mnie. Moze kiedyś. Bardzo ladna recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej rozumiem, a za komplement dziękuję, chociaż ostatnio mam tak mało czasu, że recenzje nie wyglądają tak, jakbym tego chciała.

      Usuń
  6. Mnie książka bardzo się podobała. Ogólnie zaskoczyła mnie pozytywnie, choć samo zakończenie i pociągnięcie wątku trochę przesadzone, nierealne... Ale jeśli chciała pozytywne zakończenie autorka, to jest w sam raz. Ja jednak przymykam trochę oko :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak - czasami nie pozostaje nic innego, jak przymknąć oko. :)

      Usuń
  7. Zaciekawiłaś mnie :) Na pewno jest warta uwagi :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    Eli z https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie. Chętnie przeczytam jako mama. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie sięgnę w końcu po książki tej autorki!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.