Krótko i na temat #8: "Anioły jedzą trzy razy dziennie" - Grażyna Jagielska, "Lata powyżej zera" - Anna Cieplak

Uwielbiam literaturę faktu i sukcesywnie staram się nadrabiać wszelkie (mniej lub bardziej) znane tytuły, szczególnie polskich autorów. Dużo słyszałam o Grażynie Jagielskiej, dlatego wraz z początkiem roku postanowiłam sięgnąć po jeden z jej utworów, pragnąc poznać przeżycia żony korespondenta wojennego, która trafiła na 147 dni do zakładu psychiatrycznego.

Tematyka ważna i bardzo ciekawa, jednak w moim odczuciu wykonanie jest totalnie nieudane. Żałuję tego mocno niewykorzystanego potencjału. Gdybym miała nadać jeden przymiotnik tej książce, z pewnością nazwałabym ją chaotyczną. Skakanie z jednego życiorysu do drugiego, kiedy sama autorka nie pisze niemal niczego o sobie, to coś, czego na pewno nie oczekiwałam od tej lektury. 

Ta książka to kolejny przykład braku związku pomiędzy blurbami oraz opisem a treścią. Gdzie te przełamywanie tabu, podróż pełna intymnych zwierzeń, rozrywanie czytelniczych żył, mocne wyznania? Może ze mną jest coś nie tak, chociaż często takie historie naprawdę mnie ruszają, jednak Anioły jedzą trzy razy dziennie to po prostu słaba lektura, która nie wniosła niczego do mojego życia. Ba!, nie wywołała żadnych emocji oprócz znużenia i nieustannych pytań "kiedy w końcu dobrnę do końca!?". Pozostało ogromne rozczarowanie...

Książka bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 6 stycznia 2014
Liczba stron: 222
Gatunek: literatura faktu

Lata powyżej zera miały być sentymentalnym powrotem do przeszłości. Jestem niewiele młodsza od głównej bohaterki, a także samej autorki, ponieważ urodziłam się w 1991 roku, zatem trafiłam jeszcze na ten wspaniały czas, gdy dzieci spędzały czas pod trzepakiem, a nie przed komputerem ze smartfonem w dłoniach. Czy książkę czytałam z łezką w oku, czy może jednak wykonanie nie spełniło moich oczekiwań?

Smerfne Hity, Złote myśli, Zbuntowany anioł, kasety, walkman, Gadu-Gadu, sieć komórkowa Idea, puszczanie sygnałków, słuchanie muzyki na Vivie, aparat na klisze, oglądanie bajek i komunii na VHS. Do tego Mezo, Dido, Doniu, Kelly Family, Backstreet Boys, Britney Spears, Enrique Iglesias, Shakira, Christina Aguilera, Ricky Martin, Ich Troje - ich piosenki leciały we wszystkich domach. Na te lata przypadło również sporo istotnych wydarzeń, które na zawsze zapisały się w naszych głowach oraz sercach. 

Ogromnie cieszę się, że jestem jeszcze pokoleniem, które (w moim odczuciu) było naprawdę beztroskie, nierozpieszczone, doceniające drobnostki oraz potrafiące pobudzić swoją wyobraźnię. Brak telefonu, laptopa, dostępu do sieci oraz mocno ograniczony dostęp do telewizji zdecydowanie dobrze wpływały na nasze życie, czego nie wyobrażają sobie współczesne dzieciaki i nastolatki. Ich życie, pomimo nagromadzenia różnorodnych zajęć, jest dla mnie zdecydowanie za bardzo przebodźcowane, przez co nieco smutne...

Początkowa fascynacja natłokiem wzmianek, przywołujących masę wspomnień, zaczęła przeradzać się w znudzenie wraz z przechodzeniem do czasów bardziej współczesnych. Ta historia miała naprawdę ogromny potencjał, ale Anna Cieplak kompletnie go nie wykorzystała, tworząc nijaką opowieść z nieco urwanym i bezsensownym zakończeniem. Szkoda, wielka szkoda...

Książka bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 13 września 2017
Liczba stron: 272
Gatunek: literatura współczesna

14 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Siostra czytała pierwszą z dwóch pozycji dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie, choć szkoda że czujesz niedosyt :) Ja po 'fakty' sięgam rzadko...
    Naucz mnie tak krótko pisać, co? Albo chociaż nieco krócej, bo jak się rozpiszę to nie mogę skończyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz, to podrzucę Ci Jasia i mój wielki brzuch - od razu zaczniesz pisać krócej. :P

      Usuń
  3. Tytuły nie obiły mi się o uszy. Po twoich recenzjach pewnie nie wezmę się za czytanie tych książek, bo są raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje uszy akurat słyszały o nich dość często, ale jak widać - może niepotrzebnie...

      Usuń
  4. Nie mialam w planach i... dalej nie mam :-P
    Szkoda że się zawiodlas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dla mnie :)
    Pozdrawiam, Pola z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.