Totalna rezygnacja z siebie?: "Zakonnice odchodzą po cichu" - Marta Abramowicz

W swoim życiu, zwłaszcza szkolnym, spotkałam kilka zakonnic, które z reguły były uśmiechniętymi, sympatycznymi kobietami, zarażającymi swoim optymizmem. Od długiego czasu pragnęłam dowiedzieć się czegoś więcej o ich życiu, dlatego sięgnęłam po Zakonnice odchodzą po cichu.

Owa lektura przedstawia bardzo smutną rzeczywistość... Od zakonnic wymaga się bycia pokornymi i cichymi - mają wypełniać obowiązki oraz rozkazy, często mocno absurdalne, bez szemrania czy jakichkolwiek wątpliwości. Im bardziej rezygnują z siebie i wyrzekają się wszelkich przyjemności, a także im więcej poniżeń przyjmują, tym mają być bliższe Bogu. W zakonach męskich jest inaczej - tam nie nadużywa się władzy, zakonnicy mają dużo więcej swobody. Sobór Watykański II zreformował życie zakonne, ale w Polsce w żeńskich zakonach zatrzymał się czas. Te kobiety traktowane są jak przedmioty, które przełożone przestawiają według swoich potrzeb. 

Trudno być w zakonie tak normalnie dobrym. Ludzie proszą cię o pomoc, ale ty najpierw musisz iść się pomodlić, a potem siedzieć z siostrami na rekreacji. Chcesz pójść za odruchem serca, ale to sprzeczne z posłuszeństwem. Nie pomagasz komuś, bo to wbrew woli przełożonej. 

Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w kontaktach z zakonnicami, jednak mam nieodparte wrażenie, że Marta Abramowicz nie podeszła do tematu zbyt obiektywnie. Przedstawia jedynie ciemną stronę bycia polską zakonnicą, a nie chce mi się wierzyć, iż w każdym zakonie jest tak źle, jak to przedstawia autorka.

Historie zakonnic wzbudziły moją ciekawość, jednak kolejne części książki, niedotyczące już bezpośrednio bohaterek, wynudziły mnie i niekiedy zmuszały jedynie do przelecenia wzrokiem tekstu. Drugą połowę dosłownie wymęczyłam. Tak ważną tematykę można byłoby przedstawić w zdecydowanie bardziej interesujący sposób. 

Książka bierze udział w wyzwaniach: Pod hasłem oraz Zatytułuj się 2.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Data wydania: 19 lutego 2016
Liczba stron: 226
Gatunek: literatura faktu

20 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Ten tytuł obił mi się o uszy już kilka razy i kiedyś pewnie go poznam, ale to jeszcze nie jest ten czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze względu na bardzo ważną tematykę, chętnie przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano właśnie, obiektywizm w tego typu publikacjach jest bardzo ważny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Siostra albo czytała, albo miała na nią ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym przeczytać Twoje zdanie dotyczące tej książki, a nie siostry... ;-)

      Usuń
  5. Raczej nie sięgnę, nie czuję się zaintrygowana :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To reportaż, który na pewno nie zainteresuje każdego, więc rozumiem. :)

      Usuń
  6. Raczej nie moje klimaty niestety :)
    Pozdrawiam, Eli https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to specyficzna lektura, więc nie każdego może interesować.

      Usuń
  7. Mam w planach tę książkę. Cóż, szkoda, że autorka nie przedstawiła też plusów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że wtedy ta książka na pewno byłaby bardziej rzetelna.

      Usuń
  8. Myślę, że gdyby w zakonach było tak źle, kobiety dobrowolnie by do nich nie przystępowały. Również spotkałam na swojej drodze kilka zakonnic, z jedną byłam mocno zżyta jako dziecko - jeździłam z nią na wycieczki itd. I naprawdę wątpię, by narzekała na swój los. Wręcz przeciwnie. Zarażała mnie optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Może autorka trafiła na same przykre historie, albo pisała książkę w celu przedstawienia samych negatywnych rzeczy? Szkoda, że tego nie zrównoważyła właśnie tymi historiami niesamowitych, wesołych zakonnic - sama znam kilka i bardzo podziwiam je!
      // Iza

      Usuń
    2. Właśnie mam wrażenie, że autorce zależało na przedstawieniu zakonów z tej złej strony. Niby podaje argumenty, aby pokazać, iż początkowo wszystko wydaje się piękne, a dopiero później prawda wychodzi na jaw, jednak podchodzę do tego trochę z przymrużeniem oka... Zdecydowanie jestem za tym, żeby przedstawiać racje obu stron.

      Usuń
  9. Temat bardzo ciekawy, ale rzeczywiście druga część powinna zostać przemyślana.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.