Mamy nie mają lekko: "Dlaczego mamusia pije" - Gill Sims

Uwielbiam wszelakie książki poruszające tematykę macierzyństwa - wystarczy, że autor jedynie lekko zarysowuje ten wątek, a ja już jestem kupiona. Zatem kiedy w zapowiedziach wydawniczych ujrzałam Dlaczego mamusia pije. Pamiętnik wyczerpanej mamy, wiedziałam, że muszę poznać tę lekturę.

Gill Sims jest bardzo popularną brytyjską blogerką parentingową. Jej praca nie jest spełnieniem marzeniem, a na pewno nie przynosi tyle zysku, ile sobie wymarzyła. Do tego zajmowanie się domem oraz dziećmi często nie wygląda tak, jak powinno, przez co kobieta od rana do nocy marzy o kieliszku wina... albo dwóch, ewentualnie całej butelce. 

Niejednokrotnie oglądając zdjęcia w sieci bądź słuchając niektórych mam, możemy mieć wrażenie, że ich życie jest wyjątkowo szczęśliwe. Jednak zbyt często zapominamy, iż to tylko złudzenia - u nikogo nie jest idealnie i naprawdę nie warto zazdrościć innym, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie owe osoby chciałyby zamienić się z nami miejscami. Doceniajmy to, w jakim miejscu się znajdujemy, a jeśli bardzo nam ono nie pasuje, to ruszmy się, aby to zmienić. 

Dystans do świata, ironiczne poczucie humoru, a także spojrzenie na macierzyństwo pozbawione lukru to zdecydowanie coś, co lubię i praktykuję. Z tego względu z ogromnym entuzjazmem podeszłam do tej książki i niestety doznałam rozczarowania. Generalnie niekiedy śmiałam się, przytakując autorce, jednak tak naprawdę mam wrażenie, że to takie lanie wody i pisanie nieustannie o tym samym, tylko nieco innymi zdaniami. Takie teksty na blogu są jak najbardziej w porządku, ale zebrane w całość nie dają już takiej rozrywki, jaką powinny. 

Dlaczego mamusia pije. Pamiętnik wyczerpanej mamy to lekka i niezobowiązująca lektura, która nie zapada w pamięci na długo. Jeżeli lubicie książki o macierzyństwie przedstawionym w ironiczny sposób, to sięgnijcie po nią, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. Nie jest to książka wyróżniająca się czymkolwiek szczególnym na tle tego typu podobnych historii. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: Why Mummy Drinks. The Diary of an Exhausted Mum
WydawnictwoHarperCollins
Data wydania: 13 lutego 2019
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura faktu

14 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Lubię książki, które mimo swojej niezobowiązującej formy, zapadają w pamięć czytelnika. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój gust - świetnie, że spodobała Ci się, bo mnie niestety nie zachwyciła.

      Usuń
  3. Jeśli trafię na nią to przeczytam, by się samej przekonać, ale jakoś specjalnie szukać jej nie będę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Na razie raczej się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie cierpię takiego udawania, że macierzyństwo jest usłane różami! a znałam mamusie, które z opuchniętymi oczami, z przyklejonym sztucznym uśmiechem na twarzy, opowiadały jak to czują się one spełnione, przeszczęśliwe, bo macierzyństwo jest przecież taaaaakie cudowne ;) same plusy i same radości! Te same panie za zamkniętymi drzwiami ryczały ze zmęczenia i marzyły o chwili ciszy, spokoju i chwili tylko dla siebie... Ale niestety w społeczeństwie panuje przekonanie, że matce nie wypada się żalić, bo "co z niej za matka?!?!". Kiedyś pisałam o tym szerzej na moim blogu ;) Ja zawsze mówię wprost, że macierzyństwo jest cholernie trudne, męczące i nie każda kobieta musi czuć się do tego stworzona, dlatego też rozumiem kobiety, które mówią, że nie chcą mieć dzieci... Cieszę się, że powstała taka książka i że kobiety coraz częściej mają odwagę mówić jak to wszystko wygląda naprawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! :) Mój Jaś był wymagający, szczególnie jeśli chodzi o nocki, więc przez pierwsze lata podpierałam się nosem. Jednak nadal macierzyństwo było (i jest) wspaniałym darem i nie zamieniłabym go na nic innego! Niemniej nigdy nie udawałam, że macierzyństwo jest usłane różami i polane lukrem...chociaż je uwielbiam. :) A co do (nie)bycia mamą - uważam, że nie każda kobieta jest do niego powołana i lepiej dla niektórych pań oraz ich potencjalnych dzieci, aby ich po prostu nie miały.

      Usuń
  6. Twoja recenzja kojarzy mi się z książką "Stowarzyszenie wkurzonych rodziców" liczyłam, że dostanę ciekawą lekturę - a było to czytadło, które bardziej nudziło niż bawiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej książki nie czytałam i w takim razie nie zamierzam. Dziękuję za ostrzeżenie! :)

      Usuń
  7. Brzmi całkiem fajnie. Dobry temat :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.