Pyszności vol. 2: "Nowe AlaAntkowe BLW" - Joanna Anger, Anna Piszczek

Nie ukrywam, że nie przepadam za gotowaniem, a wszystkie dania muszę robić zgodnie z przepisami - fantazjowanie w kuchni nie jest moją domeną. Jednak kiedy człowiek zostaje rodzicem, nadchodzi taki czas, że czy chce, czy nie chce - musi nakarmić swoje dziecko. Względny spokój trwa póki jest ono małe, bo w moim przypadku wystarczy rozpiąć bluzkę i dzieciątko ma zapewnione śniadanie, obiad, kolację i jeszcze kilka dodatkowych posiłków. Niestety w końcu nadchodzi moment rozszerzania diety, do którego osobiście nie spieszyłam się przy synu i nie mam takiego zamiaru przy córce. Niemniej niebawem mojej młodszej latorośli stuknie szósty miesiąc i trzeba będzie zacząć ją karmić nie tylko mlekiem, dlatego zaopatrzyłam się w Nowe AlaAntkowe BLW, wiedząc, że to klasa sama w sobie, wszak nierzadko korzystałam z pierwszego tomu. 

Kiedy oglądam takie książki, od razu cieknie mi ślinka i zastanawiam się, co zaserwuję przy najbliższej możliwej okazji, co przy moich łobuziakach nie jest proste. Tym razem wszystko wydaje się przepyszne, a najbardziej zaciekawiły mnie gofry z cukinii, bananowe pierogi leniwe, bardzo warzywne placki, burgery rybne, czekoladowe ciasteczka z komosy, krakersy serowe, tort malinowy, batony kokosowe oraz placki twarogowe z kaszy manny. Znajdują się tu także świetne przepisy na sosy, napoje, ketchup czy serek topiony. Mam wrażenie, że Joannie Anger i Annie Piszczek pomysły nigdy się nie wyczerpią!
Uwielbiam to, że dziewczyny pokazują dania, które bez problemu może wcinać kilkumiesięczniak, jak i jego dużo starszy rodzic. Już przy pierwszym dziecku nie byłam zwolenniczką gotowania na kilka garnków - po prostu robiłam obiad, z którego odkładałam coś dla synka bądź zwyczajnie w świecie jedliśmy to samo, tylko zdrowiej niż do tej pory. Tym bardziej będę stosować to teraz, gdy jest nas więcej. Autorki nie szczędzą przypraw, które uwielbiamy, dlatego mąż nieraz dziwił się, że dana potrawa jest z książki teoretycznie skierowanej dla dzieciaczków. 

Świetnym rozwiązaniem jest podział rozdziałów na dania dostosowane do pory dnia, dzięki czemu nie trzeba rozmyślać, czy dana potrawa pasuje na obiad, czy może jednak kolację, bo wszystko mamy podane jak na tacy. Do tego rewelacyjnym zabiegiem jest także stworzenie ośmiu propozycji z jadłospisami, w tym dania na pierwsze tygodnie BLW, weekend, przeziębienie czy... brak czasu. 

W tej części znajdują się jedynie skrócone informacje dotyczące rozszerzania diety oraz metody BLW, co mnie bardzo cieszy. Jeśli dziecko dopiero zaczyna przygodę z jedzeniem, to warto zaopatrzyć się w AlaAntkowe BLW. Od niemowlaka do starszaka, gdzie autorki szerzej przedstawiają informacje potrzebne do wzbogacenia swojej wiedzy teoretycznej. Ze względu na to, iż jestem fanką przepisów Anger i Piszczek, już rozglądam się za trzecią częścią zawierającą dania dla starszaków. 

Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Mamania
Data wydania: 27 września 2017
Liczba stron: 196
Gatunek: literatura kulinarna
Za książkę dziękuję:

15 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Taki podziała na dania dostosowane do pory dnia to świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bo dzięki temu nie trzeba kombinować, tylko wszystko mamy podane na tacy.

      Usuń
  2. Nie wykluczam, że kiedyś ją kupię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo jak widzi się takie pyszności, to aż ślinka cieknie.

      Usuń
  4. Ja mam z tego typu książkami jeden problem - przepisy zawsze wydają mi się tak wycudowane, że w końcu robie po swojemu i wychodzi beznadziejnie :D Aczkolwiek te gofry z cukinii na jednym ze zdjęć brzmią obłędnie i teraz siedzę i szukam przepisów w necie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja zawsze idę zgodnie z przepisem i nie narzekam. Tu akurat przepisy nie są zbyt mocno wycudowane, więc możesz korzystać. :)

      Usuń
  5. Pierwsza część była super, to druga też kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Na szczęście mam dwie, więc kusi mnie już tylko trzecia. :)

      Usuń
  6. Gofry z cukinii brzmią przepysznie, a moja siostra w tym roku posadziła ich parę, dlatego mamy tych warzywek dużo za dużo i nie wiemy, co z nich zrobić, a tu proszę:) Ja także nie jestem osobą, która miałaby wielki talent kulinarny, ale takich gofrów to sobie chyba nie odmówię ;) Książkę polecę mojej kuzynce, która jakiś czas temu już urodziła:) Ciekawe pomysły! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam gofrownicy, ale może wypróbuję przepis u rodziców i jak gofry posmakują, to zaopatrzę nas w gofrownicę. :)

      Usuń
  7. Dla mnie takie podręczniki nie są skuteczne, tak marna ze mnie kucharka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia w tej książce są boskie, aż ślinka cieknie. Warto gotować zdrowo, jeść owoce i warzywa. Widzę, że książka jest ciekawa, więc będę się za nią rozglądała w księgarniach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.