Na dobre, ale nie na złe: "Rozwód po polsku. Strach i nadzieje" - Iza Komendołowicz

Uwielbiam literaturę faktu, po którą staram się sięgać coraz częściej, a że twórczość Izy Komendołowicz poznałam dzięki fantastycznym Ginekologom, to bez zastanowienia zabrałam się za jej kolejną książkę.

Książka Rozwód po polsku. Strach i nadzieje podzielona jest na trzydzieści dwa rozdziały zawierające wypowiedzi osób rozwiedzionych, a także adwokatów i psychologów. Autorka oddaje nie tylko głos ludziom, ale umieszcza również dane statystyczne, które niekiedy wręcz zatrważają. 

Mam wrażenie, że niektórzy traktują małżeństwo jako formę zabawy - jeśli coś się nie uda, to zawsze można to szybko zakończyć. Chociaż większość rozwodów ciągnie się latami, gdyż każdy z małżonków pragnie zagarnąć jak największą część majątku, a jeżeli w związku pojawiły się dzieci, to mało kiedy rodzice stawiają na pierwszym miejscu ich dobro - najistotniejsze staje się nastawienie pociech przeciwko drugiemu rodzicowi. Niektóre powody do rozejścia się są tak absurdalne, że aż wstyd byłoby mi o nich mówić. Jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód, nawet totalnie bzdurny, jak wniesienie pozwu o rozwód ze względu na wycięcie przez małżonkę ulubionych kwiatów. Zgodnie z powiedzeniem: "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie". 

W mojej rodzinie rozwody są niezwykle rzadko spotykane, jednak temat trochę znam, ponieważ pisałam pracę magisterską dotyczącą, ogólnie rzecz biorąc, dzieci rozwodników. Być może z tego względu tak naprawdę żadna z przedstawionych historii nie zaskoczyła mnie niczym. Pewnie wynika to też z faktu bycia realistką, dlatego niewiele jeszcze mnie w życiu zadziwia. Moje pierwsze spotkanie z twórczością dziennikarki wypadło dużo lepiej - pewnie z uwagi na ciekawszą i niekiedy zatrważającą tematykę. Tutaj zabrakło mi głębi - wypowiedzi są jak najbardziej na temat, ale nie przekazują za bardzo emocji, są dość oschłe i zbyt lakonicznie. Niemniej ta lektura również skłania do przemyśleń i z pewnością zainteresuje niejednego czytelnika - warto przy okazji zastanowić się nad własnymi relacjami z partnerem. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: Pod hasłem.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 16 października 2019
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura faktu

20 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Szkoda, że książka jest gorsza niż Ginekolodzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiście moje zdanie - być może inni mają inne odczucia. :)

      Usuń
  2. Mam ją na oku, ale na razie jakoś wciąż przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężki temat i powiedziałabym, że nie jest zbyt popularny - przynajmniej biorąc pod uwagę literaturę faktu. Tę książkę sobie odpuszczę, ale "Ginekologów" zapisałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego zainteresowałam się tym tytułem, bo ile można czytać o tym samym. ;-)

      Usuń
  4. W mojej rodzinie rozwody również są rzadkie, ale u męża niestety bardzo częste. To musi być interesująca publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałam wcześniej autorki, ale z pewnością się jej przyjrzę. Szczególnie tej lepszej, wg Ciebie, książce. "Ginekologom", tak?

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym razem niespecjalnie interesuje mnie temat. Skoro przez 4 i pół roku związku nie miałam okazji nawet raz się pokłócić z narzeczonym, to rozwód nam chyba nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszalam o tej książce, ale szczególnie mnie nie zainteresowała. W przeciwieństwie do Ginekologów.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli musisz wybierać, to zdecydowanie polecam bardziej "Ginekologów".

      Usuń
  8. Temat mnie nie dotyczy i książka raczej nie kusi. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w zasadzie też nie (mam taką nadzieję ;-)), ale lubię sięgnąć czasami po książkę poruszającą temat, który nie dotyczy mnie osobiście.

      Usuń
  9. W mojej familii rozwody też są rzadkie. Dawno mnie u Ciebie nie było. Ale książkę jednak będę mieć na uwadze. Pozdrawiam z deszczowych okolic grodu Kraka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka polecana bardzo często, muszę ją wreszcie zakupić:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zbyt wielu poleceń nie widziałam, ale ostatnio generalnie nie jest mnie tak dużo w sieci, więc może z tego względu.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.