"Dziewczęta z Auschwitz" - Sylwia Winnik, "Nie róbcie mu krzywdy" - Filip Skrońc

Czasy wojenne to temat, o którym nie wszyscy lubią i chcą czytać. Moi dziadkowie umarli wiele lat temu, dlatego nie miałam okazji porozmawiać z nimi o II wojnie światowej (a wiele przeżyli), przez co staram się nadrabiać te zaległości poprzez sięganie po literaturę obozową. Dziewczęta z Auschwitz to tytuł, jaki chciałam przeczytać od dawna, ale zrobiłam to dopiero po ukazaniu się wznowienia.

Dziewczęta z Auschwitz to wspomnienia dwunastu kobiet, które w czasie wojny były małymi dziećmi bądź młodymi dziewczynami. Życie ich nie rozpieszczało, a trafienie do obozu przelało czarę goryczy - cierpienia, bólu i samotności nie da się wymazać z pamięci...

Niektórzy zarzucają tej książce chaos, skakanie po tematach, a także powtórzenia dotyczące tych samych sytuacji, które przytaczane są przez kilka kobiet jednocześnie. Pojawiają się też głosy dotyczące zbyt rozległej gadaniny o życiu przed i po wojnie, przez co niektórym zabrakło tu skupienia się na głównym temacie. Owszem, mogę przytaknąć tym osobom, ale nadal uważam, że Dziewczęta z Auschwitz to jeden z lepszych tytułów literatury obozowej. Ja byłam niezmiernie wciągnięta w przedstawiane historie i chętnie poznawałam losy kobiet, które przeżyły wojnę, nawet jeśli dotyczyły one innych kwestii. 

Mnie najbardziej poruszają zawsze wspomnienia ludzi, którzy przeżyli tę tragedię, więc im mniej suchych historycznych faktów, tym lepiej. Nie ukrywam też, że najbardziej interesują mnie żywoty zwyczajnych osób, gwoli ścisłości - teoretycznie zwyczajnych, ponieważ tak naprawdę są oni wyjątkowymi bohaterami. Sylwia Winnik skupiła się właśnie na tych cudownych kobietach, co mnie bardzo cieszy.

Wspomnienia tych bohaterek pozostaną w mojej pamięci na długo. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co musiały przeżywać. Dzielenie się przeżyciami wojennymi jest potrzebne, abyśmy zaczęli doceniać, w jakiej rzeczywistości żyjemy. Módlmy się i róbmy wszystko, abyśmy nigdy nie musieli doświadczyć takiego piekła...

Książka bierze udział w wyzwaniach: Pod hasłem oraz wyzwaniu czytelniczym LC jako nowość (książka wydana w 2020 roku).
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 11 marca 2020 (wznowienie)
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura faktu

O albinizmie pierwszy raz usłyszałam w programie Martyny Wojciechowskiej, która przybliżała zwykłym ludziom historie niezwykłych osób. Kiedy ujrzałam reportaż Nie róbcie mu krzywdy przedstawiający historie albinosów, wiedziałam, że to problematyka, którą chciałabym sobie przybliżyć.

W wielu miejscach w Afryce poluje się na albinosów, aby z ich odciętych narządów stworzyć amulety i eliksiry przynoszące szczęście. Często okaleczają najbliżsi, robiąc okrutną krzywdę w imię zasady - im głośniej krzyczy, tym lepiej. Filip Skrońc uświadamia, że biali Murzyni muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami losu - nienawiścią, biedą, rakiem skóry, ślepotą...

Pozytywnie podeszłam do tego reportażu, licząc na masę interesujących opowieści z życia albinosów. Niestety zawiodłam się bardzo mocno, ponieważ Filip Skrońc przytacza tak wiele informacji, które w moim odczuciu wydają się zbędne, że reportaż zaczyna odbiegać od głównej problematyki. Doskonale rozumiem potrzebę autora do przedstawienia tła historycznego i politycznego, co jest istotne, jednak nie powinno grać pierwszych skrzypiec. Skrońc skacze po tematach, nadając ogromny chaos całemu reportażowi, który męczyłam cały miesiąc. 

Żałuję, że tak istotny i interesujący temat nie został przedstawiony tak, jakbym tego oczekiwała. Można byłoby z niego wykrzesać naprawdę dużo więcej, ale niestety w moim odczuciu został on potraktowany zbyt pobieżnie. 

Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym LC jako nowość (książka wydana w 2020 roku).
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Czarne
Seria/cykl: Reportaż
Data wydania: 4 marca 2020
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura faktu

13 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Jak już to pierwszą, ale rzadko sięgam po tę tematykę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ewentualnie pierwszą, ale na chwilę obecną mam przesyt. Potrzebuję lżejszych powieści w tych czasach
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, chociaż ja lubię przeplatać sobie książki - raz lżej, raz nieco ciężej.

      Usuń
  3. Książkę Sylwii Winnik niebawem biorę na tapet.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że dziś dwie recenzje za jednym zamachem u Ciebie. :) Obiema książkami jestem zainteresowana. Pierwszą - z tego względu, że często sięgam po literaturę wojenną i bardzo mnie ta tematyka ciekawi. Zwłaszcza kwestia żydowska. Drugą - lubię reportaże i chętnie dowiem się czegoś więcej o sytuacji albinosów w Tanzanii. Szkoda, że ten reportaż tak chaotyczny jest. Mimo to mam zamiar się z nim zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam dużo mniej czasu na pisanie, więc zaczynam tworzyć recenzje zbiorcze. Chętnie dowiem się, jakie będą Twoje wrażenia po przeczytaniu obu książek.

      Usuń
  5. Dwie recenzje - a jakże wciągające. Literatury obozowej nigdy dość - siostra zmarłej mojej ŚP. Babci Heleny przeżyła cztery lata w Dachau - po wyzwoleniu (rok po) zmarła. Ślę serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie książki poruszają bardzo ważną tematykę, wobec której według mnie nie można przejść obojętnie. Obie mam na liście tytułów do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszą książkę polecę cioci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięwczęta mam i czekają w kolejce, ale ten reportaż... no boję się ale chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.