Wszędzie czai się zło: "Rana" - Wojciech Chmielarz

Każdemu normalnemu rodzicowi zależy na dobru jego dziecka, dlatego jest w stanie wiele uczynić, aby pociecha miała komfortowe i szczęśliwe życie. Dotyczy to wielu aspektów, w tym wyboru dobrej szkoły. Niestety nie zawsze to, co z pozoru prezentuje się okazale i nieco wytwornie z zewnątrz, okazuje się porządne w środku.

Prywatna szkoła na warszawskim Mokotowie szczyci się wieloma osiągnięciami. Wszystko zaczyna komplikować się, kiedy najpierw ginie jedna z uczennic, a później nauczycielka. Jedynymi osobami, które cokolwiek widziały i nie są bezpośrednio zamieszane w te zbrodnie, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie uczeń zafascynowanymi zabójstwami, a także Klementyna, nauczycielka, której życie nieustannie się sypie. Oboje nie chcą angażować się w tę sprawę, ale nie potrafią przejść nad tym do porządku dziennego. Kiedy machina ruszy, nikt jej nie zatrzyma...

Chmielarz często posługuje się wulgaryzmami i scenami, które niejedną osobę mogą odrzucić, zatem na pewno nie jest to proza dla każdego. Niezmiernie żałuję, że wydawnictwo w opisie książki zawarło zbyt wiele informacji dotyczących bohaterów, którzy zginą - zdecydowanie lepiej pochłaniałoby się tę historię, nie wiedząc, kto zostanie pozbawiony życia. Chociaż z drugiej strony nie ma tutaj nikogo, kto wzbudziłby we mnie nić sympatii, jakby po świecie chodzili sami źli ludzie, a każda rodzina była patologiczna. Niestety tak prezentuje się rzeczywistość u Chmielarza - wszyscy nadużywają alkoholu i innych używek, gwałcą, zabijają, zdradzają, wdają się w ciemne interesy, a do tego kompletnie nie przejmują się bliskimi. Zdaję sobie sprawę z tego, iż tacy ludzie chodzą po świecie, ale w Ranie nie istnieją. 

Rana to książka, którą ciężko odłożyć, bo przedstawiona historia wciąga i sprawia, że czytelnik ciągle o niej myśli. Długi czas byłam przekonana, że to będzie jeden z najlepszych kryminałów, jakie czytałam. Niestety mam wrażenie, że ostatnie sceny były pisane na kolanie, aby jak najszybciej skończyć z powodu goniących terminów. Zakończenie kompletnie nie przemówiło do mnie, ponieważ spodziewałam się czegoś bardziej zaskakującego, może zwalającego z nóg, a było tak... zwyczajne i jednocześnie nieco przerysowane.

Książka bierze udział w  wyzwaniu czytelniczym LC jako książka, którą przykuła moją uwagę okładką.
Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 14 sierpnia 2019
Liczba stron: 414
Gatunek: kryminał

16 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Książka mam w planach przeczytać i jestem ciekawa, jak ją odbiorę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem po przeczytaniu "Wyrwy" autora i książka bardzo mnie wciągnęła. Podejrzewam, że z tą pozycją byłoby podobnie, chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba wolałabym zabrać się za "Żmijowisko", chociaż podobno seria o Mortce jest bardzo dobra.

      Usuń
  3. Na pewno zniechęcają mnie te częste wulgaryzmy do książki. Ale już od dawna obiecuję sobie zapoznać się w końcu z twórczością autora, bo spotykam się z tak skrajnymi opiniami na temat jego książek, że już kompletnie nie wiem co myśleć. Na razie jednak pozostaje dla mnie jedną wielką niewiadomą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować. Po "Ranie" okazało się, iż to podobno jego najgorsza książka, także źle wybrałam, ale jedno jest pewne - może być tylko lepiej. :)

      Usuń
  4. a jednak jest w jego książkach coś co sprawia, że zapadają one w pamięć ;)
    Lekturę "Rany" mam już od dawna za sobą, a nadal o niej pamiętam i jestem pełna podziwu nad portretami psychologicznymi występujących w niej postaci. Ale tak, masz rację, każdy z bohaterów miał swoje za uszami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę niebawem zabrać się za kolejny tytuł Chmielarza.

      Usuń
  5. Siostra mówiła, że jej cała książka bardzo się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Finał faktycznie trochę "przerysowany".

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogłabym podpisać się pod Twoją opinią :) A czytałaś może "Żmijowisko"? Jeśli nie, to polecam - myślę, że jest o wiele lepsza od "Rany".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kusi mnie "Żmijowisko" i chyba dam mu szansę. Dobrze wiedzieć, że może być lepiej. :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.