"Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu" - Aleksandra Zbroja

Więcej na moim instagramie - ZAPRASZAM :)

W ostatnim czasie mam przeogromną ochotę na książki trudne i bolesne, najchętniej niezbyt długie, ale w swojej skondensowanej formie zawierające wszystko to, czego potrzeba, aby mnie poruszyć. Nie jest to proste, ale jeśli jakiemuś autorowi udaje się wywołać we mnie emocje - jestem kupiona i powalona na łopatki. Z tego względu kiedy w kategorii księgarnianych nowości pojawił się Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu Aleksandry Zbroi, wiedziałam, że nie przejdę obok niej obojętnie.

Ojciec pił, matka piła. Większość dzieciństwa była pod opieką dziadków, będących rodziną zastępczą, jednak niekiedy wracała do rodziców, choć życie z nimi było niepewne. Nigdy nie wiedziała, czy jej nie zostawią na środku ulicy, czy będzie musiała zbierać rodziców z podłogi albo zamykać się w pokoju, aby nie dostać rykoszetem podczas ich kłótni. Tak wyglądało dzieciństwo Aleksandry Zbroi. Tak wyglądało dzieciństwo zbyt wielu ludzi.

Czy to polski normal, patrzeć, jak rodzic się upija, tłucze łapskiem w ścianę, szarpie, krzyczy, wyzywa, traci przytomność na klatce schodowej, chodniku, w rowie, zasypia nad kiblem, zarzyguje sobie twarz, włosy, ręce, rano wali mocne z puszki po 3,49 za pół litra, mówi, że to wszystko przez ciebie, bo byłaś niegrzeczną dziewczynką, po czym wytacza się z domu, a ty się modlisz, żeby nikt z 3C nie skojarzył, że to twój tata?

Dziękuję za to, że nie mam takich przeżyć. Niemniej doskonale wiem, iż masa osób będzie mogła utożsamić się ze wspomnieniami autorki, bo to życie wielu Polaków. Rodziny dysfunkcyjne nie zawsze są widoczne gołym okiem - niektórzy wspaniale kryją to, co dzieje się za ścianami ich mieszkań. Nie chcemy tego widzieć, udajemy, iż nic się nie dzieje, a tam w środku cierpią niewinni, bezbronni i tęskniący za zwyczajnym poczuciem bezpieczeństwa. Wydaje nam się, że zakrapiana rodzinna impreza to nic złego... w końcu wszyscy mogą trochę odstresować się przy kieliszku, prawda? Tylko niestety zbyt często przeobrażają się one w kilkugodzinne popijawy, powtarzające się najpierw co dwa tygodnie, później tydzień, po czym w końcu pije się każdego dnia. Dzieci patrzą, przeżywają, płaczą i załamują ręce.

Taką literaturę lubię najbardziej - niełatwą, mocną, prawdziwą, poruszającą najczulsze struny emocji. Czytajcie, żeby odnaleźć tu siebie i poczuć się zrozumianymi, odrobinę mniej samotnymi. Czytajcie, aby uświadomić sobie, jak wygląda życie w niektórych domach. Czytajcie i obiecujcie, iż nie stworzycie takich rodzin - niech wasze dzieci nie dorastają z piętnem alkoholizmu, widokiem matki i ojca leżących w swoich wymiocinach z butelką alkoholu w dłoniach.

Wiele osób stawia Mireczka gdzieś obok Bezmatku i uważam, że coś w tym jest. Obie są niezmiernie intymnymi i ważnymi głosami dzieci, które pragną w pisemny sposób przepracować swoje traumy. Chcę czytać więcej takich pozycji, bo każda z nich zapisuje się głęboko w moim sercu, trafiając na listę najlepszych książek, jakie przeczytałam.

Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 24 marca 2021
Liczba stron: 264
Gatunek: literatura piękna
Tę książkę znajdziecie w księgarni:

7 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Nie zwróciłam wcześniej uwagi na tę pozycję. Dobrze, że jest trudna, ale warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,Bezmatki" od dawna na mnie czekają. Tej książki tytuł też sobie zapiszę.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie zrecenzowałaś tę książkę. ja alkoholu nie pijam od lat :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi poruszająco, też chętnie sięgam po niełatwą literaturą, dobrze jest czytać różnorodne książki, by się rozwijać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze tego typu książek. Myślę, że nadejdzie czas na tę propozycję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie czytałam czegoś podobnego.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.