"Nazywam się. Moja historia" - Chanel Miller

Ta historia nie powinna się wydarzyć. Nigdy nie powinno dojść do ŻADNEGO gwałtu, ŻADNEGO nadużycia seksualnego, ŻADNEGO dotknięcia, gdy ktoś tego sobie nie życzy, ŻADNYCH niechcianych komentarzy, ŻADNEGO obmacywania, kiedy druga osoba nie jest w stanie zareagować, ŻADNEGO twierdzenia, że czyjeś "nie" oznacza "tak".


Chanel Miller to niesamowicie silna i odważna kobieta, która postanowiła podzielić się swoją historią. Przez ponad trzy lata walczyła z wymiarem (podobno) sprawiedliwości o godność, jaką straciła wraz z dniem, gdy Brock Turner molestował ją na kampusie uniwersyteckim. Historia tej kobiety uświadamia, jak nieudolnie działa prawo, a także ludzkie instynkty. 


Ta książka utwierdza w przekonaniu, iż wszystko jest nie tak, jak powinno. Zbyt często chroni się oprawcę, chwaląc i twierdząc, że pogubił się, skupiając się na jego pobudkach do owego czynu. Zawsze słyszymy: "kobieta została zgwałcona", a nie "mężczyzna zgwałcił kobietę". Niejednokrotnie ludzie doszukują się powodów, przez które doszło do gwałtu - ubiór był zbyt skąpy, dziewczyna pod wpływem alkoholu, a poza tym nie trzeba było chodzić po zmroku. Serio?! Jestem matką chłopca i dziewczynki - robię wszystko, co w mojej mocy, aby traktować ich jednakowo. Niemniej uważam, że naszym obowiązkiem powinno być tłumaczenie synom, że muszą respektować słowo "nie", a nie mówienie córkom, iż nie mogą nałożyć spódniczki czy spacerować, kiedy jest ciemno, ponieważ mogą swoim zachowaniem skusić jakiegoś mężczyznę. 


Nie chcę żyć w świecie, w którym będę bała wyjść się po zmroku. Nie chcę zamykać się w czterech ścianach czy chować się w bezkształtnych ubraniach tylko dlatego, że jakiś facet nie potrafi trzymać rąk przy sobie. Nie chcę uciekać przed męskim wzrokiem czy niewybrednymi komentarzami, bo ktoś sobie pozwala na zbyt wiele, nie szanując mnie. Nie chcę drżeć o życie i zdrowie mojej córki, która kiedyś wyjdzie z domu sama...


Nazywam się. Moja historia to niesamowicie ważna książka, natomiast nie ukrywam, że czytało mi się ją dość mozolnie - nie ze względu na tematykę, ale sposób pisania. Jest chaotycznie, niekiedy nużąco i powtarzalnie, co sprawiło, że pierwszy raz pozostawiam jakąkolwiek lekturę bez konkretnej oceny. Biorąc pod uwagę poruszaną problematykę, o której trzeba głośno mówić - nota byłaby wysoka, jednak skupiając się na moich odczuciach podczas czytania, byłoby dużo słabiej. Niemniej warto przyjrzeć się bliżej kulturze gwałtu, jaka nadal zbiera żniwo.


Dane techniczne o książce
Tytuł oryginału: Know My Name
WydawnictwoMarginesy
Data wydania: 2 marca 2021
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura faktu

7 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Oj ciężka historia. Przeczytałabym, ale nie wiem czy dotrwałabym do końca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Aneta wspomniała - książka o bardzo ciężkiej tematyce, ale jest potrzebna na naszym rynku wydawniczym. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, bardzo często chroni się oprawcę zamiast ofiarę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka niestety jest przykra prawda, że prawo, często chroni lepiej oprawcę niż ofiarę. Sama się o tym przekonałam kilka lat temu na własnej skórze, choć akurat nie chodziło o tak poważny czyn jak molestowanie. Dobrze, że powstają takie życiowe książki. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam. Czasem lubię trudne historie, myślę że nie będę żałować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważny temat, który warto poruszać.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.