"Surogatki. Historie kobiet, które rodzą po cichu" - Jakub Korus

Pragniesz zostać rodzicem, ale nie możesz. Walczysz ze wszystkich sił, aby do tego doszło, jednak nic nie działa. W końcu dowiadujesz się, że jedynym wyjściem jest skorzystanie z oferty surogacyjnej - zbierasz mnóstwo pieniędzy, może nawet zadłużasz się w banku lub u znajomych, drżysz o surogatkę i maleństwo, które nosi; wyczekujesz dziecka z niecierpliwością, kupujesz mu ubranka, urządzasz pokoik i w końcu jest - wymarzone, wychuchane dzieciątko. Teraz ktoś ci mówi, że według prawa nie jesteś rodzicem, bo kto inny je urodził. Nazywają to handlem ludźmi.

Dorabiasz się od lat, ale nadal ledwo wystarcza na bieżące wydatki. Chwytasz się wszystkiego, co możliwe, aby zapewnić lepszy byt sobie i swojej rodzinie, jednak wydaje się to nadal nierealne. Dowiadujesz się, że możesz zostać surogatką - urodzić komuś dziecko i dostać za to wynagrodzenie. Wymaga to wiele poświęcenia, ale robisz to dla siebie i dla bliskich. Twoje ciało zmienia się, psychika też jest obciążona, musisz ukrywać się przed innymi, aby nie zobaczyli, że jesteś w ciąży. Teraz ktoś ci mówi, że poleciałaś na kasę, jesteś chodzącym inkubatorem i nie masz serca, bo jak mogłaś oddać dziecko (to nic, że prawdopodobnie nie zostało ono stworzone z twojego materiału genetycznego). Nazywają to handlem ludźmi.

Pamiętaj, że pragnienie posiadania rodziny to ogromna siła. Ludzie, których na to stać, zawsze zapłacą, żeby obejść prawo. Zakazami się tego w ogóle nie powstrzyma ani nie ograniczy.

Wbrew temu, co stara się przekazać nam nasz rząd wedle zasady: "jeśli o czymś głośno nie mówimy, to tego nie ma" - surogacja w naszym kraju również występuje. Być może nie na taką skalę jak chociażby na Ukrainie, ale była, jest i będzie. Niestety brak regulacji prawnych i robienie wszystkiego po cichu nie nastrajają optymistycznie.

"Surogatki" to jeden z najbardziej rzetelnych reportaży, jakie przyszło mi czytać. Mnóstwo faktów i danych, a także ogrom rozmów z osobami ściśle związanymi z surogacją. Jakub Korus podszedł do tematu bardzo solidnie - nie ocenia, niczego nie sugeruje, daje pole do refleksji bez wymuszania czegokolwiek, przy czym otwiera oczy i każe myśleć. To cenię najbardziej.

Dane techniczne o książce
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 27 października 2021
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura faktu

6 komentarzy

Gościu, będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod tym postem. Bardzo cenię wszelkie komentarze, ponieważ to one motywują mnie do dalszej pracy nad blogiem. Jest to miejsce, w którym dzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami, dlatego chętnie poznam Twoją opinię.
Dlatego pisz Gościu, pisz...

  1. Wydaje się ciekawa. Lubię reportaże i literaturę faktu, ale nie wiem do końca czy ten temat będzie dla mnie interesujący. Może kiedyś przeczytam, ale tylko wtedy gdy uda mi się ją od kogoś pożyczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej książki i na pewno ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie zaprezentowałaś tę książkę. A tak swoją drogą - mała ciekawostka - ponoć Królowa Elżbieta - Matka była zrodzona z surogatki, kuchennej pomocy. Nie wiem, ile w tym prawdy. Pozdrawiam serdecznie, zalatany dzień - zakupy i zgodnie z Tradycją odwiedziny na cmentarzach ze stroikami i wkładami do zniczy ;-) A teraz lektury rozmaite /uff/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta pozycja wywarła na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wbrew temu, co stara się przekazać nam nasz rząd wedle zasady: "jeśli o czymś głośno nie mówimy, to tego nie ma" - surogacja w naszym kraju również występuje. Być może nie na taką skalę jak chociażby na Ukrainie, ale była, jest i będzie. Niestety brak regulacji prawnych i robienie wszystkiego po cichu nie nastrajają optymistycznie. "Surogatki" to jeden z najbardziej rzetelnych reportaży, jakie przyszło mi czytać. Mnóstwo faktów i danych, a także ogrom rozmów z osobami ściśle związanymi z surogacją. Jakub Korus podszedł do tematu bardzo solidnie - nie ocenia, niczego nie sugeruje, daje pole do refleksji bez wymuszania czegokolwiek, przy czym otwiera oczy i każe myśleć. To cenię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.